Pierwszy Malemen w 2011 roku, ostatni Malemen w trybie dwumiesięcznym. Numer nafaszerowaliśmy jak zawsze tym, co najbardziej pochłania mężczyznę. Z okładki spogląda Kasia Nosowska – kobieta arcydzieło. Lejb Fogelman mówi, czego potrzeba polskim mężczyznom, by żyło im się jak w raju. Na ekologicznym papierze opisujemy najciekawszych mężczyzn, dla których Polska to ojczyzna z wyboru, a nie z adnotacji w dokumentach. A w przewodniku dżentelmena: dress code, który wyjaśnia nam Sasha Knezevic, i całe to „ąę” współczesnego świata w przyjaznej formie.
Podjechałem od tyłu. Zimowo spóźniony. Przy wyjściu awaryjnym ochroniarz palił papierosa. Ukłoniłem się. I z grzeczności. I z nadzieją, że mnie wpuści. Odpowiedział skinieniem głowy i nic nie powiedział. Z recepcji wysłali mnie do gabinetu numer 15. Idę. Siadam. Czekam. Może i lekarz też czeka. Pukam. Bez odzewu. Choć z lekkim echem na korytarzu. To kroki ochroniarza. Idzie do mnie. Jakiś problem? Kiedy Pan się ostatnio badał ? Badania krwi? I sto innych pytań. O wiele trudniejszych. Odpowiedzi na większość z nich ochroniarz, który okazał się lekarzem, miał wypisane na ekranie monitora. Pytał jednak o wszystko niczym detektyw. Uświadomiłem sobie, że skądś go znam. Siedzi naprzeciw mnie: bohater. Jak z ulubionego serialu mojej żony. Doktor House. Rysy prawie takie same. Asertywność identyczna i to jego powątpiewanie. Nawet wyrok – diagnoza prosto z House’a. Wywróżona jakby z fusów, zdawać by się mogło. Niepodważalna jednak. Za niedługo uśpiona bomba w moim organizmie ma wybuchnąć. Czyniąc ze mnie kalekę na wózku. W najlepszym razie. Bo miks cholesterolu i nieleczonego nadciśnienia multiplikuje efekt detonacji organizmu.Cierpliwości mi brakowało zawsze. Podczas tej dziwnej wizyty szczególnie. Nie wiedziałem – śmiać się, płakać czy wyjść. Skoro jednak mój organizm znosił cierpliwie blisko 30 lat dotkliwej eksploatacji, to i ja parę minut mogę cierpliwie posłuchać, co mnie od eksplozji uchroni.
Odnoszę ostatnio wrażenie, że cierpliwość to najważniejsza ludzka cecha. Trzeba ją bezustannie ćwiczyć i pielęgnować. Nagrodą są momenty wyjątkowe, chwile niepowtarzalne. W „Malemenie” potrafimy czekać. Od samego początku, jeszcze gdy „Malemen” był tylko pomysłem, marzyliśmy, by Ją mieć. Na naszych stronach. Dla Was. Jako Woman We Love. W świetnym tekście Michała Kukawskiego i na zdjęciach Jacka Poręby Ją znajdziecie. Kaśkę Nosowską. Ona nie jest łatwa. Ona potrzebuje czasu. Musi poznać partnera, zanim się przed nim otworzy. Dlatego tym bardziej chcieliśmy. Każdym numerem udowadnialiśmy, że się o Nią staramy. I że jesteśmy Jej warci. W końcu uległa. Cierpliwy jest też papier. Kaśka to wie. Zapisuje go przecież najgłębiej ze wszystkich. Nawet wtedy, gdy jak w utworze „Teksański” pisze o pozornie błahych sprawach – o wenie, o musze, o „piosence, co musi posiadać tekst”. Papier jest cierpliwy. Wiedzą o tym i wydawcy książek z naszego rankingu, i piszący je autorzy, których polecamy w Raporcie Literackim zapowiadającym nasz Napkin Writing Project. Pozwólcie, że dziś to ja zabawię się w doktora, bo poznałem lek cudowny. Cierpliwość! Możecie jej do woli nadużywać, a nawet próbować przedawkować. Jest tylko jedno obostrzenie – cierpliwości nigdy nie należy łączyć z „Malemenem”. Ten i każdy kolejny numer zapisuję Wam niecierpliwie pochłaniać. Po zachłyśnięciu się Kasią Nosowską, zalecam wciągnąć każdą linijkę o Bohdanie Zadurze, stosując przy okazji okłady na oczy ze zdjęć genialnego Tomasza Tomaszewskiego. Poprawić opowiadaniem Kereta. W całości połknąć Raport Literacki. Zakroplić jedno oko Uklańskim wprost z NY, drugie oko modową sesją z modelami-naturszczykami. Wklepać optymizm Fogelmana w okolice serca. To musi pomóc. I od marca aplikować co miesiąc. Do skutku.