Wakacje upłyną pod znakiem wielkich festiwali. W Raporcie Malemena przedstawiamy tych, którzy przenieśli swoje marzenia w dorosłość, dodali swoje doświadczenie plus dużo pracy. Dzięki temu mamy Open’er, Brave Festival, KSW i Miesiąc Fotografii w Krakowie. W wakacyjnym Malemenie także Agata Passent, wielkolud z wdziękiem oraz Mariusz Walter, który mówi nam o ludziach, z którymi zbudował czwartą władzę. Polecamy!
Non omnis moriar. To marzenie każdego. Kto sensu w życiu szuka. By przetrwać. By pozostać. Drobnym chociaż śladem.
W sztuce utrwalonym geniuszem. Rekordzie sportowym nie do pobicia. DNA pozostawionym w dzieciach. W zapiskach innych niż akt urodzenia i metryka zgonu. W pamięci.
W ludzkich emocjach. Na dłużej. Na zawsze. Zachowanym. „Nie wszystek umrę”.
Stefan Kuryłowicz. Zginął tragicznie w wypadku samolotu, który pilotował. Realizując swoją drugą po architekturze pasję. Latania uczył się w tajemnicy przed bliskimi, choć w zgodzie z rodzinną tradycją. Nie umarł wszystek. Pozostawił po sobie genialne projekty. Realizacje. Budynki, które mówią. I ludzi, którzy nigdy nie przestaną o nim pamiętać. Jego otwartość, kreatywność, gotowość do rozmowy. Nieustanną. Widoczną choćby w wywiadzie. Jego ostatnim, który w „Malemenie” publikujemy.
Z zachwytem spacerował po Soho przy Mińskiej. Widząc pofabryczne, rzadkie, nietuzinkowe przestrzenie, wizje architektoniczne roztaczał. I Jackowi Porembie pozował do zdjęć. Z radością twórczą wkomponowywał się w poindustrialną rzeczywistość, naturalnie, jakby potrafił częścią każdej formy wokół pozostać. Współistnieć. Nie tylko w małżeńskiej relacji z panią Ewą, ale i zawodowej współtworzyć. Co wyzwaniem nie lada może się zdawać. Nierealnym. Niemożliwym. Dla Niego oczywistym. Trudno słowami niedawną tragedię ogarnąć. Zwłaszcza gdy myśli w tej kwestii poukładać nie sposób. Nam, obcym.
A co dopiero jego bliskim. Cierpiącym w dwójnasób. Nie tylko po wybitnej, ale i ukochanej osobie. Non omnis moriar.
Nad człowiekiem pochylamy się zawsze. W „Malemenie”. Nad wartością, jaką stanowi. Dla siebie i innych. Kiedy w pełni,
w życiu prawdziwie rozkwitnie. Do dawania także.
Jak nikt inny w polskim biznesie i telewizyjnym świecie, kulturze potrafi potencjał dostrzec, z ludzi wydobyć Mariusz Walter. Jak nikt inny otacza ich niezwykłą opieką. Jak nikt inny ojcowskim gestem obdarowuje. Mądrze. Świadomie. Wymagająco. Kreując poczucie wsparcia, współdziałania, bycia niezbędnym. Warto jego wskazówki zapamiętać – najważniejsi są ludzie. Każdy, kto choć przez chwil kilka mógł z nim obcować, słuchać, z rad korzystać, wie to doskonale. Dla pozostałych mamy wywiad. W „Malemenie” ludzie są najważniejsi. Dla ich pamięci. Wdzięczności. Warto. Wszystko.
Rozrywki dostarczać na przykład. Uniesień. Inspiracji. Na różnych estetycznych płaszczyznach. Jak zarazić innych pozytywną energią, chęcią odczuwania. Widzenia. Słuchania. Pokazują swoimi działaniami emocjonalni czarodzieje, promotorzy: Martin Lewandowski, Mikołaj Ziółkowski, Grzegorz Bral, Tomasz Gutkowski, Piotr Ostaszewski. Okładkowy dyskobol Piotr Małachowski, pracowity, ambitny, podziwiany, „dorzuca” się swoim, wielkoluda wdziękiem. Agata Passent łagodzi. Delikatnością. Mądrością. Jak na „kobietę, którą kochamy” przystało. „Malemen” jest dla ludzi. By nie wszystko umarło.