Zapisz się do newslettera:




HOME / W numerze

W NUMERZE

ISSUE

30 lat po 13 grudnia
Tego dnia Jerzy Owsiak na strzelnicy w Otwocku odbierał jakąś paczkę, Grzegorz Markowski z Perfectem miał wracać z Gdańska, profesor Jerzy Pomianowski w Rzymie wsiadał do pociągu do Bari, a Jerzy Illg ślęczał do rana nad nieznanymi listami Witkacego do Żeromskiego. Dzień, w którym ogłoszono stan wojenny, pamięta każdy. Jak się zmieniły emocje – rejestrujemy, pytając o to tych kilka ważnych dla życia publicznego w Polsce osób. Trzydzieści lat po wprowadzeniu stanu wojennego rozmawiamy o Polsce, Polakach i o wspomnieniach.

SŁOWO OD REDAKTORA

Wychowano mnie w prawicowych tradycjach zmieszanych z kłopotliwym uznaniem dla państwowotwórczej roli Marszałka. Wychowano w sporze, który dzisiaj nie dotyczy już nikogo, ale nadal polaryzuje polityczne postawy. Wychowano w przekonaniu, że dla ojczyzny poświęca się życie, a ofiara krwi jest powinnością najważniejszą. W kościelnych salkach słuchałem ludzi dzisiaj śmiesznych i wzgardzonych. Dla mnie i podobnych do mnie w szarych dniach schyłku lat 80. jasnych, szczerych i ideowych. To dla nich byłem gotów stanąć do walki. Dla nich biłem się w trakcie demonstracji i dla nich wreszcie byłem gotów zabić. Zabić generała. Z przekonaniem, imieniem Boga na ustach i poczuciem dziejowej sprawiedliwości za zbrodnię grudniowej nocy.
Dzisiaj, 30 lat starszy, cieszę się, że ani mi, ani moim harcerzom nikt nie zapala lampek w Dzień Zaduszny. Cieszę się, że nasza wolność odzyskana w układzie nie została wolnością pierwszej jakości certyfikowaną cierpieniem i śmiercią. Dzisiaj uważam, że nie byłoby czerwca bez grudnia, a tamtej nocy nie można było postąpić inaczej.

Rafał Bauer
Wydawca


MALEMEN MEN

WOMEN WE LOVE