
Bez względu na to czy robi to w Zachęcie, na warszawskiej Pradze, w Centre Pompidou, Tate Gallery czy na łamach MaleMENa – do "zabawy" zawsze wciąga swoich widzów.
W 1 numerze skleił nam strony. Pana Gumę – pomnik, jakiego w Warszawie jeszcze nie było – wprowadził najpierw na salony. To znaczy po raz pierwszy pokazał go na przyjęciu inaugurującym nasz magazyn! Pan Guma będzie się bujał na Pradze, ustawiony na resorze. Taki gość do bicia, kopnięcia, poklepania po ramieniu, postania obok i pogadania, jak człowiek już nie ma do kogo ust otworzyć. Na przykład wracając nad ranem do domu. Skąd pomysł? Paweł Althamer chciał stworzyć pomnik człowieka jak najbardziej nie pomnikowego. Na pytanie: kogo by sportretowali, chłopcy z praskich podwórek (czyli jego ulubiona "ekipa Einsteina") wskazali pana Gumę i jego kolegów.
– Najpierw zaproponowali pana Zdziśka, który lekko zapitym głosem powiedział: "No, możecie mnie rzeźbić", wystarczyło dać mu na piwo – opowiada Paweł.
– Później się okazało, że Guma jest jeszcze gorszy. To znaczy lepszy. Bo z Gumą już nie było kontaktu: on już tylko się bujał. Jak zaczęliśmy go rzeźbić, to zmarł. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że kogoś ocalamy.
Mało tego: że ci ludzie są pomnikami za życia."
Cały tekst Kuby Zańczaka przeczytasz w 1. numerze magazynu MaleMEN.
– Najpierw zaproponowali pana Zdziśka, który lekko zapitym głosem powiedział: "No, możecie mnie rzeźbić", wystarczyło dać mu na piwo – opowiada Paweł.
– Później się okazało, że Guma jest jeszcze gorszy. To znaczy lepszy. Bo z Gumą już nie było kontaktu: on już tylko się bujał. Jak zaczęliśmy go rzeźbić, to zmarł. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że kogoś ocalamy.
Mało tego: że ci ludzie są pomnikami za życia."
Cały tekst Kuby Zańczaka przeczytasz w 1. numerze magazynu MaleMEN.
1


























































