
Prezes zarządu Polskich Zdrojów, twierdzi, że nie jest już tak, niepoprawnym optymistą jak kiedyś.
W 1999 roku namówił partnerów, do przejęcia upadającej Nałęczowskiej Spółdzielni Rolniczo-Handlowej produkującej Cisowiankę, a potem stanął do walki z takimi koncernami, jak PepsiCo, Coca Cola czy Nestlé. Podjął się sfinansowania studni w Sudanie, które będą źródłem wody pitnej dla tysięcy osób. Z myślą, o Kampanii Wodnej organizowanej, przez Polską Akcję Humanitarną wyprodukował specjalne butelki z cisowianką. Dziesięć procent z ich sprzedaży pójdzie na studnie.
– Może gdyby zrobić bilans, okazałoby się, że dokładamy. Trzeba
było przecież stworzyć produkt, ponieść koszty wejścia , na rynek,
opłacić kampanię… – wymienia. – Chcę, by moja firma i branża były kojarzone z odpowiedzialnym działaniem, czy to źle? – pyta. Zależy mu, aby pomoc, której ma udzielić, miała sens. – Gdyby zależało mi tylko na PR, to zamiast budować studnie, zawiózłbym do Afryki ogromne ilości wody.
Pokazałoby się rozładunek, samolotów, butelki jadące wiele kilometrów, ludzi, którzy je noszą. Tyle że ja takie spektakularne obdarowywanie wodą, bez refleksji nad tym, co będzie potem, uważam za barbarzyństwo.
Ten sposób patrzenia na świat i jego, problemy Weka zawdzięcza książkom, Kapuścińskiego. Niechęć do marnotrawstwa – rodzicom. Biega za domownikami, gasząc światło, przekonuje znajomych, że rzadkie podlewanie roślin je hartuje, i zżyma się, że nie ma urządzenia, które po odkręceniu kranu pozwoliłoby od razu uzyskać wodę o odpowiedniej temperaturze.
– Może gdyby zrobić bilans, okazałoby się, że dokładamy. Trzeba
było przecież stworzyć produkt, ponieść koszty wejścia , na rynek,
opłacić kampanię… – wymienia. – Chcę, by moja firma i branża były kojarzone z odpowiedzialnym działaniem, czy to źle? – pyta. Zależy mu, aby pomoc, której ma udzielić, miała sens. – Gdyby zależało mi tylko na PR, to zamiast budować studnie, zawiózłbym do Afryki ogromne ilości wody.
Pokazałoby się rozładunek, samolotów, butelki jadące wiele kilometrów, ludzi, którzy je noszą. Tyle że ja takie spektakularne obdarowywanie wodą, bez refleksji nad tym, co będzie potem, uważam za barbarzyństwo.
Ten sposób patrzenia na świat i jego, problemy Weka zawdzięcza książkom, Kapuścińskiego. Niechęć do marnotrawstwa – rodzicom. Biega za domownikami, gasząc światło, przekonuje znajomych, że rzadkie podlewanie roślin je hartuje, i zżyma się, że nie ma urządzenia, które po odkręceniu kranu pozwoliłoby od razu uzyskać wodę o odpowiedniej temperaturze.
12






















































