
Redakcja Malemena od zarania prac nad piątym numerem upatrzyła sobie Artura Boruca jako bohatera. Realizacja tego pomysłu okazała się jednak wyzwaniem.
Mijał rok, od kiedy Artur udzielił prasie ostatniego wywiadu, i - najwyraźniej - następnych nie planował. Numer telefonu nie do zdobycia, on sam – nieuchwytny. Dużym nakładem sił i czasu udało nam się przechwycić numer do jego młodszej siostry. Niestety, mimo obopólnych chęci nie posunęło sprawy do przodu ani szesnaście rozmów telefonicznych, ani przesłanie na zachętę egzemplarza Malemena, którego (będąc niepełnoletnią), siostra Artura nie mogła samodzielnie odebrać z poczty. Perspektywa wywiadu wciąż więc była odległa, za to data zamknięcia piątego numeru magazynu – niepokojąco bliska. W końcu Joannie Rachoń udało się spod ziemi wydobyć upragniony numer telefonu komórkowego Artura. Zrobiwszy z niego właściwy użytek, nasz wydawca, Andrzej Miękus złapał Bramkarza na greckiej plaży. Ten okazał się świadom malemenowego polowania i co więcej – nie wyrażał szczególnej dezaprobaty. To właśnie podczas tej rozmowy miał miejsce kultowy już dialog.
AB: o czym będzie rozmowa?
AM: na pewno nie o piłce nożnej.
AB: to dobrze, bo nie lubię gadać o piłce nożnej.
Ustalono więć pryncypia. Jedyną przeszkodą pozostawał timing. Redakcji zależało na jak najszybszym spotkaniu, bohater in-spe z kolei pozostawił nam do dyspozycji jeden z trzech dni, które zamierzał spędzić w Polsce pomiędzy wylotem z Grecji a powrotem do Szkocji. Rokowania zakończyły się obietnicą Boruca, że o ostatecznej decyzji poinformuje nas telefonicznie jego narzeczona Sara. Istotnie, to właśnie Sara chwilę później oddzwoniła donosząc o pozytywnym rozpatrzeniu propozycji, pod jednym wszelako warunkiem – twarz Artura miała pojawić się na okładce. Na szczęście, życzenie to było w 100% kompatybilne z koncepcją redakcji. Przystąpiono do szczegółowych negocjacji. W ich rezultacie kilka dni później przeprowadzono wywiad.
Zdjęcia perfekcyjnie zrobił Robert Wolański. Do numeru, jak to do numeru, weszło kilka. Na szczęście na stronie internetowej można pokazać więcej. Co z przyjemnością czynimy. Patrz obok.
A cały tekst niesamowitego wywiadu czytaj w piątym numerze Malemena.
AB: o czym będzie rozmowa?
AM: na pewno nie o piłce nożnej.
AB: to dobrze, bo nie lubię gadać o piłce nożnej.
Ustalono więć pryncypia. Jedyną przeszkodą pozostawał timing. Redakcji zależało na jak najszybszym spotkaniu, bohater in-spe z kolei pozostawił nam do dyspozycji jeden z trzech dni, które zamierzał spędzić w Polsce pomiędzy wylotem z Grecji a powrotem do Szkocji. Rokowania zakończyły się obietnicą Boruca, że o ostatecznej decyzji poinformuje nas telefonicznie jego narzeczona Sara. Istotnie, to właśnie Sara chwilę później oddzwoniła donosząc o pozytywnym rozpatrzeniu propozycji, pod jednym wszelako warunkiem – twarz Artura miała pojawić się na okładce. Na szczęście, życzenie to było w 100% kompatybilne z koncepcją redakcji. Przystąpiono do szczegółowych negocjacji. W ich rezultacie kilka dni później przeprowadzono wywiad.
Zdjęcia perfekcyjnie zrobił Robert Wolański. Do numeru, jak to do numeru, weszło kilka. Na szczęście na stronie internetowej można pokazać więcej. Co z przyjemnością czynimy. Patrz obok.
A cały tekst niesamowitego wywiadu czytaj w piątym numerze Malemena.
30
















































































































