
Marcinowi Świetlickiemu jako poecie udało się coś, co nie udało się żadnemu bodaj tzw. celebrycie. Skupia na sobie ciekawość mediów nieustannie...
...choć jej nie zaspokaja inaczej niż okazjonalnie i tylko na tyle, na ile sam ma ochotę ją zaspokoić. Ale skupia ją jak celebryta, którym nie jest a nie jak poeta, którym jest. Nie wymądrza się na każdy temat, nie zaleca tytułami kolejnych książek (debiutanckie “Zimne kraje”, ostatnia “Niskie pobudki”), nie wdzięczy w wywiadach, bywa “nieprzysiadalny”, uparty, nieosiągalny. Publicznie obraża tych, o których myśli, że swoją działalnością obrażają jego inteligencję, a przy tym towarzysko bywa czarujący, prywatnie – bardzo miły. I będąc bardzo miłym, potrafi być tak stanowczy i uparty, jak często nie udaje się nawet komuś, kto zachowa się niegrzecznie. Robi swoje i po swojemu, niechętnie używa komórki, gdyby był kreatorem mody – przemysł odzieżowy oszalałby z nudy, produkując wciąż te same ciuchy. “Marcin Świetlicki jak zaszaleje to kupi zamiast czarnych podkoszulków, czarne podkoszulki fir-mo-we, “ale przecenione”, jak na swoim blogu donosi Agnieszka Wolny-Hamkało. Bardziej niż gadżety i ciuchy uruchamiają go słowa, i to też się nie zmienia. I dobrze, bo ludzie wciąż czekają na kolejne jego książki, bo najwyraźniej lubią popatrzeć od czasu do czasu na świat, jak on, spode łba.
Ale są też tacy, jak autor tekstu Jerzy Skoczylas (zwany Skoczylasem), którego Świetlicki tyleż ciekawi, co irytuje. A ponieważ Skoczylas nie jest w tym pewnie odosobniony, my w Malemenie postanowiliśmy zaryzykować i jego tekst wydrukować.
Czytaj w najnowszym numerze!
Ale są też tacy, jak autor tekstu Jerzy Skoczylas (zwany Skoczylasem), którego Świetlicki tyleż ciekawi, co irytuje. A ponieważ Skoczylas nie jest w tym pewnie odosobniony, my w Malemenie postanowiliśmy zaryzykować i jego tekst wydrukować.
Czytaj w najnowszym numerze!
42





























