Zapisz się do newslettera:




HOME / ISSUE 8 / Kobiety - Kinga Baranowska

WOMEN WE LOVE

ISSUE

Kinga Baranowska
Królowa Himalajów
Kinga Baranowska
Odkąd jako pierwsza Polka zdobyła Kanczedzongę, mówią o niej „Królowa Himalajów”. Właśnie przygotowuje się do najtrudniejszej wyprawy: chce wejść na ósmy ośmiotysięcznik w swojej karierze.
Dla mężczyzny jest wyzwaniem. Nie dlatego, że taka twarda, silna, odważna.
Ale dlatego, że taka prawdziwa! Góry nauczyły ją nie tracić energii na kłamstwa, intrygi, udawanie. Himalaista żyje, kiedy potrafi czytać znaki i podporządkować się naturze. A dla niej himalaizm to droga życia, powołanie. Ona najpierw musi się oswoić. Sama ze sobą, ze swoimi myślami. A myśli bywają różne. Nie zawsze jest w nich światło. Jak nie zawsze świeci słońce. Zanim zrobi pierwszy krok, musi wyobrazić sobie wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Zobaczyć się w różnych sytuacjach. Twarzą w twarz, sama. Bez niczyjej pomocy. Ona, Kinga. Czasami to trwa. Musi trwać. Ona wie o tym najlepiej. Ale taka już jest, inaczej nie umie. Nawet jeśli jej spieszno, by iść naprzód, rozwijać się. Ma w sobie dużo pokory. Zasadniczo. Chce być tylko blisko świata, który kocha i szanuje. Inni mogą to zaakceptować. Nie muszą. Wie, że może się rozwinąć jak kwiat, ale się nie zmieni. Tam w środku, pod delikatnymi żebrami, jest serce, od którego można się poparzyć. Wie, czego chce. A jak już to wie, nie lubi sobie tego odmawiać. Może zadzwoni zaraz do kogoś, z kim się wspinała. Kogo dobrze zna. Zapyta, co słychać. Dawno nie rozmawiali, stęskniła się trochę. Pożartują. Będą wspomnienia. Na przykład. Pamiętasz zawody na największego bałwana w bazie pod Manaslu? Kto wtedy wygrał? Nie ma znaczenia. Zostały obrazy. Uśmiech… Albo pościg za kurą na rosół pod Nanga Parbat. Pamiętasz? Było wtedy pięć różnych wypraw, każda krzyczała, że kura jest ich.

Więcej o Kindze Baranowskiej w ósmym numerze Malemena.

WOMEN WE LOVE

MALEMEN MEN

48