Zapisz się do newslettera:




HOME / ISSUE 8 / Kobiety - Anna Voigt

WOMEN WE LOVE

ISSUE
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Anna Voigt
Wie, czego chce, i jest strasznie uparta.
Anna Voigt
Kobiet Takich jak Anna mężczyźni trochę się boją. Uśmiechnięta, filigranowa blondynka, ale konsekwentna jak olimpijczyk i z apetytem na życie nieposkromionym. Nie ma dla niej nic niemożliwego. Chciała być żoną i matką – jest żoną i matką. Kiedy trójka dzieci podrosła, realizuje marzenia o karierze estradowej.
Nelly Furtado napisała dla niej piosenkę, menedżer Evy Mendes wspiera promocję pierwszej płyty „Dreams come true”. A ona? Wie, jaką siłę ma jej głos.
Nie uda się dzisiaj, spróbujemy jutro – to jej życiowe credo. Nic na siłę. Ale konsekwentnie. „Tak, to ja… A… witam… Bardzo się cieszę…”, w słuchawce ten charakterystyczny głos, którego można słuchać bez końca. „Przepraszam, taki hałas wokół mnie… Jestem w Hiszpanii… Muszę jeszcze zrobić zakupy, jutro jadę do Maroka… Do Tangeru… Proszę się nie martwić, na pewno się odezwę… Wracam w poniedziałek!”. Ten głos. Ani wysoki, ani niski. Diabelnie interesujący. Trudno temu zaprzeczyć, nawet jeśli lubi się inne tonacje. Nelly Furtado, która właśnie sprzedała sześć milionów płyt, gdy go usłyszała, nie miała żadnych wątpliwości. Obłęd! Zaprosiła Anię na swój koncert do Poznania. Potem Nelly Furtado napisała dla niej utwór „Don’t say no”. Wcześniej był Olaf Lubaszenko – „Not Gonna Get It” Ania zaśpiewała w jego filmie „Złoty środek”. Życie nabrało właściwego tempa! Choć i tak zawsze było dla niej bardzo szybkie. Studia, trzy języki, troje dzieci. Ale kiedyś, na koloniach, wygrała konkurs na piosenkę i chyba wtedy postanowiła, że kiedyś do tego wróci. Nic na siłę, ale spróbuje. Najpierw było Opole w 2003. „Nie uda się, trudno”, myślała. „Nie będę rozpaczać”. W lutym 2009 dała koncert dla Polonii austriackiej i 600 VIP-ów w pięknym pałacu Froedl w Wiedniu. Oklaskiwali ją Lech Wałęsa i książę Habsburg. I jeszcze kilka bardzo sławnych osób, z którymi wymieniła potem ukłony. Potem wszystko przyspieszyło. W jej głosie jest siła i drapieżność. Śpiewa po angielsku, rosyjsku, niemiecku. Te języki dobrze zna. Uczy się hiszpańskiego, bo ten język to czysta muzyka. No i dlatego, że ona kocha życie jak człowiek Południa. Mocno. Żarliwie. Tak, jak kocha się je w Grecji, Hiszpanii, Brazylii. A jeśli się kocha, wszystko staje się muzyką, a śpiew sam wydobywa się z twojego wnętrza. Tak uważa Anna. Gdy słyszy muzykę, roznosi ją, bez względu na to, co w danej chwili robi. George Michael, Tina Turner, Michael Jackson. Ma ochotę wszystko rzucić w diabły i tańczyć. Najchętniej przy muzyce kubańskiej do białego rana. Zatracić się w tańcu i krzyczeć, że kocha życie, że kocha mężczyznę, który jest wizjonerem i ma niesamowity dar robienia czegoś z niczego, który chce dla niej zmieniać świat. Ale tańczyć może przy każdej muzyce. Hip-hopu nauczyła ją córka Wiktoria. W listopadzie 2009 zdobyła dwa złote medale mistrzostw Polski w kategorii juniorek Disco Dance i Disco Dance Free. To są geny! Syn Patryk trenuje na torze Imola, chce być następcą Kubicy, kompletnie odjechał też na punkcie piłki nożnej. To po tacie, Andrzeju, dla którego futbol jest wielką pasją. Jest jeszcze Stella, najmłodsza córeczka. Poczekajmy. Anna lubi się zarażać pasjami od swoich dzieci. Od półtora roku tańczy w formacji Never Grown Up. Nie wolno sobie pozwolić całkiem dorosnąć. To jej kolejne życiowe credo.

Więcej? Nowy numer Malemena już w sprzedaży.

WOMEN WE LOVE

MALEMEN MEN

49