Na jedną porę roku czekamy, jak na żadną inną. Lato. Jest to czas beztroski i odpoczynku, tak się przynajmniej powszechnie utarło w świadomości ogólnej. Czasy mamy jednak niestety takie, że, by beztrosko odpoczywać, trzeba mieć fundusze. Dylemat każdego ucznia i studenta. Można co prawda wynieść leżak na balkon, założyć okulary przeciwsłoneczne i udawać, że jest się na plaży, ale nie zastąpi to prawdziwego wyjazdu i oderwania się od znanej rzeczywistości. Brutalna prawda jest taka, że potrzebujemy pieniędzy i to szybko. Zaczynamy więc szukać pracy sezonowej, by dorobić, zarobić. Możliwości jest kilka w zależności od predyspozycji, umiejętności i chęci.

Lato w mieście

Na początek zacznijmy szukać po tzw. najmniejszej linii oporu, czyli wokół siebie. Popytajmy w rodzinie, dalszej i bliższej. A nuż jakiś wujek potrzebuje pomocy w swojej firmie (sezon urlopowy w końcu), a ciocia chętnie zleci komuś umycie okien. Znajomi też mogą pomóc. Jeśli to nie wypali, musimy sięgnąć specjalną pomoc. Nie ma rady, zaczynamy regularnie wertować lokalną prasę i znane portale z ogłoszeniami. Szczególnie te drugie mogą być prawdziwą kopalnią ofert pracy.

A może nad morze

I zanim zdesperowani i załamani zaczniemy się decydować na popularne roznoszenie ulotek, rozważmy jeszcze jedną opcję. Istnieje sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym. Wiele lokali gastronomicznych czy punktów usługowych w miejscowościach turystycznych potrzebuje latem na gwałt pracowników sezonowych. Praca do najlżejszych być może nie należy, ale zarobić można już konkretne pieniądze. Pracodawcy oferują też przeważnie zakwaterowanie i wyżywienie, a pozostały czas wolny zostaje wyłącznie do naszej dyspozycji. Jest to jakiś kompromis.

Razem z latem czeka las…

Dla najbardziej wytrwałych i zahartowanych pozostaje zatrudnienie się przy zbiorach sezonowych owoców. Tu też w ofertach można przebierać: truskawki, czereśnie, ogórki. Trzeba tylko wiedzieć do kogo się zgłosić, bo nie wszyscy plantatorzy się ogłaszają w lokalnej prasie czy portalach z ogłoszeniami. Jeden ze szkopułów jest taki, że jest to przeważnie praca na czarno i często w systemie akordowym, czyli płacone jest za ilość zebranych owoców czy warzyw. Pieniądze nie są duże, a wysiłek znaczny.

To wszystko nie wyczerpuje tematu, bo tak naprawdę, znalezienie dodatkowego zajęcia i jego charakter zależy wyłącznie od naszej inwencji i zaangażowania. Pamiętajmy tylko by mierzyć siły na zamiary i nie podejmować się prac sezonowych, które mogą być ponad nasze możliwości.

http://www.machinaedukacyjna.pl/

[Głosów:1    Średnia:5/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ